Lód został zdobyty, pierwsze piruety (planowane i zupełnie przypadkowe) wykonane, a uśmiechy nie schodziły z twarzy.
Było dużo ruchu, jeszcze więcej śmiechu i ani jednej minuty nudy — jednym słowem: rozgrzewka zimowa zaliczona na szóstkę!
Wiola Nędzyńska
